Niech Twoja piła będzie ostra.

Dla ciała – załóż, że miałeś zawał serca; teraz żyj odpowiednio
Dla umysłu – załóż, że połowa Twoich umiejętności zawodowych znika w dwa lata; teraz przygotuj się odpowiednio
Dla serca – załóż, że inni słyszą wszystko co mówisz o nich; teraz wypowiadaj się odpowiednio
Dla ducha – załóż, że co kwartał masz rozmowę w cztery oczy ze swoim Stwórcą; teraz żyj odpowiednio



For the body—assume you’ve had a heart attack; now live accordingly
For the mind—assume the half-life of your profession is two years; now prepare accordingly
For the heart—assume everything you say about another, they can overhear; now speak accordingly
For the spirit—assume you have a one-on-one visit with your Creator every quarter; now live accordinglyPowyższe słowa należą do Stephen’a Covey’a. Covey zasłynął ze swojej książki The Seven Habits of Highly Effective People (Siedem nawyków skutecznego działania). Wśród wielu pomysłów na dobre życie, Covey poleca ostrzyć piłę. Chodzi o cztery ostrza piły, dokładnie takie jak w powyższym cytacie: fizyczny, umysłowy, emocjonalny i duchowy.

Zmagając się z wyzwaniami codzienności tniemy je swoimi ostrzami. Im lepsza ich kondycja tym skuteczniej sobie poradzimy w życiu. Zadbane ciało, bystry umysł, uporządkowane emocje i dobry duch to warunki konieczne, aby realizować to do czego jesteśmy powołani.

Nasze „ja” to spójna całość elementów. Każdy z nich wpływa na pozostałe. Każdy element to jak pokój tego samego mieszkania. Pewno jednemu poświęcamy większą uwagę, w innym spędzamy mniej czasu. Lecz warto codziennie zajrzeć do każdego z nich – przynajmniej po to, aby przewietrzyć pomieszczenie.

Jakie są Wasze refleksje na temat  dbania jednocześnie o ciało, umysł, emocje i ducha?

12 myśli nt. „Niech Twoja piła będzie ostra.

  1. bp

    Dziś rozmawiałam na ten temat ze znajomą. Niestety z marnym skutkiem.
    To w sumie jest definicja zdrowia według WHO. Ludzie się przejmują dopiero, gdy któryś element szwankuje.
    Zawsze dziwię się, gdy ktoś pisze książkę,że odkrył życie po zawale. Albo coś w tym stylu. A wystarczy słuchać swego ciała i umysłu.
    ono zawsze wysyła sygnały.
    Ech, szkoda,że nie ma z kim o tym pogadać w realu.

  2. witka

    Oj chciało by się, aby wszystkie elementy były w idealnej harmonii. Przpomniała mi się myśl stara jak świat, że – w zdrowym ciele zdrowy duch. No bo cóż z tego, że rozwiniemy się duchowo, bedziemy pracować z emocjami a i intelekt będzie do pozazdroszczenia jeśli ciało nie będzie sprawne i nadodatek wycieńczone chorobami.
    Nie będę tu przytaczać przykładów jak dbam o poszczególne sfery, myslę, że czasami są wachania.
    Książka ciekawa Swojaku, dzięki za recenzję, pewnie zakupię w przyszłości, tym bardziej, że posiadam inną, równie ciekawą pozycję tego autora, tylko o rodzinie.
    Bp, świat jest mały, więc można pogadać.
    Pozdrawiam serdecznie!

  3. Swojak Autor wpisu

    BP, trzymam kciuki za Twoją znajomą – może da sobie szansę na zrównoważone życie.
    To chyba Szymborska pisała w jakimś wierszu, że najważniejsze są najprostrze pytania. Pisząc ten blog raz po raz łapię się na tym, iż dotykam banalnych tematów. Pikanterii dodaje fakt, że uważam te sprawy za ważniejsze od tzw. „poważnych” tematów okupujących czołówki gazet (tj. recesja, grypa, upadek dolara, aktywność militarna USA itp.)
    Sprawy zaprzątające uwagę dziennikarzy uznaję za istotne, bo mają wpływ na los naszych rodzin. Lecz jednocześnie wiem, że najlepszym wkładem jaki możemy wnieść w poprawę kondycji świata jest zadbanie o swój rozwój zgodnie z indywidualnym powołaniem.

    Witka, Covey o rodzinie to pewno było „7 nawyków szczęśliwej rodziny” – moim zaniem wszystkie książki 7 nawyków mają bardzo podobne przesłanie. Covey przekładał swoje nawyki na język rozmaitych odbiorców. Nie jestem pewien, z której książki pochodził cytat przytoczony powyżej. Być może z „Ósmego nawyku.”, bo tam Covey rozwijał myśl o czterech obszarach naszego „ja”. Zatem skoro czytałaś „7 nawyków” w wydaniu dla rodziny to może sięgnij po „Ósmy nawyk” („The 8th Habit. From Effectiveness to Greatness”).

    Przy okazji chcę powiedzieć, iż cieszę się, że zaglądacie na swojak.info – nieodmiennie pojawia się uśmiech na mojej twarzy, gdy dostaję powiadomienie, że na blogu opublikowano nowy komentarz Witki lub BP lub któregoś z naszych stałych komentatorów.
    Statystyki serwera mówią, że kilkaset osób czyta to co tu piszemy. Większość wybiera rolę biernych czytelników. Raz na jakiś czas, ktoś dzieli się swoimi komentarzami prywatnie, poza stroną bloga.
    Miło, że chce się Wam poświęcić czas i siły na przelanie na komputer swoich doświadczeń i przemyśleń.

  4. numbat

    Ja patrze na to z innej strony. A mianowicie na to, ze tak naprawde to te cztery aspekty sa jedna caloscia. Wlasnie studiuje ksiazeczke Jamesa Allena „As A Man Thinketh”, gdzie jest pokazana sila mysli/wyobrazni na nasze zycie. Nawet w Biblii jest wiele zwrotow mowiacych o mocy mysli.

    Jak dbac, to latwe – ale powiedziec – o wiele trudniej zrobic.
    Zdecydowanie pozytywne mysli i podejscie do siebie i innych powoduja ze nasze zdrowie, nasze spojrzenie na swiat jest dobre, rowniez jemy wlasciwie itd. I to jest chyba ta recepta na dbanie o swoje cialo i ducha.

  5. witka

    Wspomniana przez Ciebie książka Swojaku, to właśnie ta. Dziękuje za polecenie „Ósmego nawyku”
    Zgadzam się z Tobą Numbat, że nasza myśl jest twórcza i potrafi wiele zdziałać.
    A co do Twojego blogu Swojaku, to miło tutaj zaglądać!!

  6. Swojak Autor wpisu

    Numbat, dzięki za wspomnienie książki, którą czytasz. Zobaczę na Amazonie czy znajdę w niej coś dla siebie.
    Powiem Wam obydwojgu, że miniony weekend spędziłem z przyjaciółmi pozytywnie kombinując przy moich planach na przyszłość. Teraz przechodzę do sprawczej mocy tych pomysłów.

  7. telemach

    A ja mam mały problem. Trudno mi sobie wyobrazić świat bez tych wszystkich którzy wspięli się tam gdzie się wspięli (Verlaine, Charlie Parker, Jesienin, Musorgski, Modigliani, Brel, Dostojewski, Chatwin, Ginsbourg, Archer – żeby wymienić kilka przykładów z wielotysięcznej armii). Narkomanów, alkoholików, hazardzistów, krzywoprzysięzców, złych ojców, notorycznych kłamców, samobójczych straceńców. Byli, żyli idiotycznie, stworzyli piękno – co jest trudne do wyobrażenia gdyby żyli zdrowo, harmonijnie i rozsądnie.
    Co z nimi?

  8. Swojak Autor wpisu

    Telemachu, ja nawet w swoim otoczeniu widzę ludzi, którzy zostawiają po sobie mocny ślad na Ziemi dzięki temu, że walczą z jakimś odrzuceniem w dzieciństwie, lub potrzebą udowodnienia sobie i światu, iż są silni i dadzą sobie radę z wyzwaniami. Czy to ich nałogi, patologie i złamane życie osobiste są siłą sprawczą osiągnięć? Czy bez życia niezdrowo i szaleńczo te same osoby byłyby rozmytymi w tłumie bezbarwnymi postaciami, których istnienie umknie kartom historii?
    Czy piękno tworzą tylko życiowi zatraceńcy?
    Telemachu, nawet jeśli ceną za moje dążenie do uporządkowanego życia będzie wpadnięcie w czeluść zapomnienia to i tak podejmuję się ryzyka porządnego życia.
    A może jest wiele dróg pchnięcia świata na wyższy poziom?

  9. Pistacjowy Kosmita

    Rozumiem, że poprzez „wyższy poziom” chcesz określić coś, co uważasz osobiście za „lepsze”. Jestem przekonany co do tego, że „jest wiele dróg”, mam jednak wątpliwości co do „pchnięcia świata na wyższy (?) poziom”.

  10. Swojak Autor wpisu

    Tak, Kosmito, moje życie ma swój cel. Znalazłem się na Ziemi, aby wykonać swoje zadanie. Jak je wykonam to świat już nigdy nie będzie taki sam jak wcześniej. Świat będzie lepszy, a dla mnie to oznacza, że odchodząc zostawię go na wyższym poziomie niż zastałem.
    W ten sposób widzę rolę każdego człowieka. Myślę też, że odkrywanie tego co jest naszym indywidualnym zadaniem to spore wyzwanie.
    Tu dochodzę do tego, że jest wiele dróg. Każdy ma swoją. Każdy ma swoje zadanie pchnięcia świata cokolwiek wyżej. Niektórzy tego zadania nie odrobią, takie ich prawo.

  11. Pistacjowy Kosmita

    Bardzo doceniam i szanuję Twoje przesłanie. Moje wątpliwości dotyczą głównie znaczenia takich słów jak „lepszy” lub „wyższy poziom”. Nie zrozum mnie źle, nie czepiam się, a jedynie zastanawiam. Zapewne znasz sławetną książkę lub film pt.”Out of Afrika”. Jest tam taki moment, gdzie głowna bohaterka, Karen, rozmawia ze starym wodzem i mędrcem plemienia zamieszkującego tereny, na których uprawiała kawę i usiłuje go przekonać do konieczności uczęszczania do szkoły, tamtejszych dzieci i młodzieży. Mędrzec jest sceptyczny, uważa to za stratę czasu. Karen przekonuje, że nauka pisania i czytania jest konieczna dla lepszej przyszłości dzieci. Staruszek wtedy spogląda na nią przez chwilę i mówi coś takiego:

    – Biali Brytyjczycy potrafią pisać i czytać? Czy uważasz, że dzięki temu mają lepsze życie i są szczęśliwsi od nas?

  12. Swojak Autor wpisu

    Kosmito, skłoniłeś mnie do refleksji nad oceną mojej wizji życia. Zgadzam się z Tobą. To jest moje subiektywne przekonanie, że ulepszam świat i podnoszę go na wyższy poziom. Lecz faktycznie jest to tylko i wyłącznie moim osobistym przeświadczeniem. Z punktu widzenia innego człowieka może to wyglądać jako np. zupełnie szkodliwa działalność.
    Jednak wierząc w swoje przekonania będę wciąż mieszał innym w głowach mówiąc o tym (subiektywnie!), że czynię Ziemię lepszym miejscem do życia 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.