Jak gaduła został pustelnikiem.

Postanowiłem zamilknąć. Straszny ze mnie gaduła. Potrzebowałem kilku dni ciszy.

Znalazłem propozycję domu rekolekcyjnego Heliosz w śląskiej wiosce Jasiona, gdzie ścieżki rozwoju duchowego oparto o Ojców Pustyni. Chętnie rozpocząłbym ten artykuł od hymnu pochwalnego na cześć serdecznego księdza, który prowadzi ośrodek. Lecz znając jego obawę przed popadnięciem w próżność pomijam zarówno jego imię jak i opis jego ciepła, głębi duchowej i skromności oraz otwartości na moją osobę.

Zatem zamiast na prowadzącym skupię się na rekolekcjach. Przed wyjazdem do Heliosza miałem znikome pojęcie o pustynnych mnichach. Kiedyś podczas naszych rozmów, mój przyjaciel S. wspomniał o Ojcach Pustyni. Po jego rekomendacjach poszperałem trochę w sieci, a po wyszukaniu rekolekcji zapisałem się i pojechałem na czterodniowe spotkanie. Wraz z kilkunastu innymi uczestnikami znalazłem się w starym gospodarstwie rolnym zaadoptowanym na dom rekolekcyjny.

Każdy z nas został na te kilka dni pustelnikiem, który miał stworzyć swoją przestrzeń kontemplacji.

Po porannych modlitwach i naukach wyruszaliśmy, każdy do swojego miejsca odosobnienia, gdzie w ciszy wsłuchiwaliśmy się w siebie licząc na tak duże wyciszenie, które da nam usłyszeć co Stwórca ma do powiedzenia w naszym życiu.

Moja pustelnia znajdowała się około trzech kwadransów marszu od ośrodka. Medytowałem siedząc na drewnianym klocku pośrodku pięknego lasu. Miałem stworzyć swoją pustelnię wielkości cztery na cztery metry w miejscu, które uznam za właściwe na moje kontemplacyjne cztery kąty. Bardzo lubię przebywać wśród drzew, więc gdy pierwszego dnia dostałem mapę proponowanych lokalizacji to od razu wiedziałem, że pójdę do bukowiska w Parku Krajobrazowym Góry Św. Anny. Miejsce okazało się przeurocze. Olbrzymie drzewa i śpiewające ptaki dawały ukojenie pomagając wyciszać wewnętrzne rozbieganie.

Do ośrodka wracałem na późny obiad. Zaś po wieczornych zajęciach dzień kończyła kompleta, czyli zakonny sposób podsumowania mijającej doby. Modlitwa rozpoczynała się od rachunku sumienia, który – jak podkreślał prowadzący – miał zawierać cztery elementy: wspomnienie dobra, które nas spotkało; dobra, które sami uczyniliśmy; zła, którego doświadczyliśmy oraz zła, które było naszym udziałem. Potem był czas na modlitewne podziękowanie za przeżyty dzień.

Każdy dzień miał podobny porządek zajęć. Większość czasu spędzaliśmy milcząc. Poza nielicznymi sytuacjami, gdzie można było rozmawiać, głos wydobywaliśmy z siebie tylko w czasie modlitw.

Czyli było sporo ciszy, a cisza była potrzebna, aby dotknąć siedmiu kroków Ojców Pustyni:

1. zdolność do wyrzeczenia (apotaxis),
2. prostota (haptoles),
3. czystość, oczyszczenie,
4. panowanie nad namiętnościami, beznamiętność,
5. inwokacje (monologistos kopos),
6. zdolność do skupienia, zatrzymania,
7. przebóstwienie.

Cieszę się, że zakosztowałem prawideł rozwoju duchowego wypracowanego przez pustelników spod znaku piasku, słońca i wiatru. Czterodniowe spotkanie to raczej szybka pustynna wycieczka z przewodnikiem, a niżeli faktyczne wcielenie się w mnichów pustyni.

Podsumowując, doceniam dwa wymiary wyjazdu. Po pierwsze zamknięcie ust na kilkadziesiąt godzin było mi bardzo potrzebne.

Drugim jakże dobrym aspektem wyjazdu była kilkudniowa praca we własnym ogródku duchowym. Zasłuchałem się w rady doświadczonego ogrodnika, który podpowiadał jak nawozić glebę i jakie chwasty najczęściej paskudzą nasze uprawy. Z radością przyjąłem ścieżki kontemplacji zaproponowane w Helioszu. Cieszę się, że trafiłem w to urocze miejsce, gdzie gości pokój i dobro.

Przed wyjazdem gospodarz ośrodka prosił, aby opowiedzieć o jego domu przyjaciołom, którzy mogą szukać pustelniczego spotkania ze Stwórcą. Zatem, mój blogowy przyjacielu, rzuć okiem na stronę www.heliosz.org. Dom prowadzi katolicka wspólnota Droga Eliasza. Poza wakacyjnymi seriami rekolekcji, przez cały rok prowadzą weekendy ciszy oraz oddają do dyspozycji gości drewnianą pustelnię na uboczu gospodarstwa, gdzie po wcześniejszej rezerwacji można spędzić kilka cichych dni. Jeśli potrzebujesz rekomendacji to z całego serca polecam Heliosza.

2 myśli nt. „Jak gaduła został pustelnikiem.

  1. witka

    Wybieram się na urlop, więc może uda mi się skorzystać ze ścieżki duchowej jaką oferuje Dom Heliosz, choć terminy rekolekcji mi nie pasują, ale jeszcze jest pustelnia.
    Mam nadzieję, że uda mi się i zagospodaruję trochę czasu dla ducha, a właściwie balsamu dla duszy.
    Dziękuje Swojaku za wskazanie tego ciekawego miejsca i opowiedzenie o mim, napewno cisza jest budująca i pozwala wsłuchać się w siebie, tymbardziej jeśli dookoła i w nas jest haos, wówczas taki wyjazd pozwala się wyciszyć i pozbierać myśli.
    Swego czasu pielgrzymowałam, dawało mi to olbrzymią siłę i jedność z ludzmi, lecz to co oferuje dom Heliosz to przeżycie innej natury.

  2. Swojak Autor wpisu

    Witko, nigdy nie pielgrzymowałem. Żona coś wspominała o drodze św. Jakuba do katedry w Santiago de Compostela. Więc może kiedyś popielgrzymuję.

Możliwość komentowania jest wyłączona.