Przypadek?

Przelatując nagłówki wiadomości trafiłem na coś takiego: „USA: rodzina właściciela sieci klinik aborcyjnych zginęła obok Grobu Nienarodzonego Dziecka„.

Słyszałem o wypadku sprzed tygodnia. Było o tym dużo w mediach, np. tutaj podano sporo szczegółów wraz ze zdjęciami rodzin, które zginęły w drodze na ferie zimowe. Przejęła mnie tragedia kilku rodzin z małymi dziećmi. Moją uwagę przyciągnęły też informacje o samolocie Pilatus, bo sporo takich samolotów widziałem mieszkając w Szwajcarii. Stąd dobrze pamiętałem o wypadku.

Dzisiaj dotarła do mnie wiadomość, że wśród rozległego spektrum firm właściciela samolotu, a jednocześnie ojca i dziadka ofiar, jest sieć prywatnych klinik aborcyjnych.

Szybka lektura dyskusji na amerykańskich stronach antyaborcyjnych to argumenty ciężkiego kalibru. Obok głosów o karze bożej, pojawiły się opinie o karmie, oraz o roli szatana.

Patrząc z boku na ten splot wydarzeń nie potrafię odpowiedzieć czy był tam palec opatrzności, czy był to przypadek, czy też nieuchronność zdarzeń? W takiej sytuacji przychodzi mi na myśl cytat z Miłosza, który czytałem dawno temu i przytaczam z głowy: „Konieczność, Opatrzność i Przypadek spotykają się w punkcie, który pozostaje dla nas niezrozumiały.”

Pozostaję w zadziwieniu tym wydarzeniem i zachęcam Was do chwili refleksji nad wiadomością o wypadku lotniczym, gdzie obok cmentarza, na którym przeciwnicy aborcji podkreślają swój stosunek do aborcji, ginie najbliższa rodzina człowieka, którego część środków utrzymania pochodzi z klinik aborcyjnych.