Naiwna tajność danych osobowych.

Widzę, że Polacy są światowymi liderami w chronieniu przed otoczeniem swoich numerów telefonów i adresów. Może mają powody, może dzięki takiej postawie czują się bezpieczniej, może ta adresowa paranoja ma jakieś realne przesłanki.

Jednocześnie rekordy popularności bije „Nasza Klasa”, gdzie wirtualny ekshibicjonizm przekracza granice bezpiecznego korzystania z sieci internetowej.

Sam tego doświadczyłem po drobnym incydencie na drodze. Odwożąc córkę do szkoły jechałem wąziutką drogą, gdzie wyminięcie innego auta wymaga zjechania na pobocze. Tego feralnego poranka, tak ja, jak i jadąca z przeciwka osoba zostaliśmy na drodze. Auta były bardzo blisko siebie i urwaliśmy lusterka. Uznaliśmy, że wina była obopólna, więc po wymianie numerów telefonów komórkowych rozstaliśmy się postanawiając załatwić naprawę na własny rachunek.

Tego samego dnia, wieczorem, zadzwonił do mnie małżonek pani, której Toyota miała uszkodzone lusterko. Pan dziarsko oznajmił, że jest dla niego jasne, iż ja byłem sprawcą wypadku i oczekuje pokrycia przeze mnie kosztów naprawy jego auta. Ustawiłem jegomościa do pionu wyjaśniając moją ocenę sytucji. Po tej rozmowie byłem ciekaw z kim miałem do czynienia. W końcu mieszkamy w wiosce, gdzie ludzie dobrze się znają.

Wejście na Naszą Klasę od razu dało mi doskonały obraz tych  nowopoznanych sąsiadów. Pani Beata (33 lata) i Pan Mariusz (34 lata) pochodzą z Chełma. Po zdaniu matur w swoim rodzinnym mieście oboje udali się na studia do Radomia, gdzie obydwoje zrobili dzienne licencjaty z ekonomii, a potem zaocznie uzyskali tytuły magistra. Ich synek Rafał ma 9 lat i chodzi do klasy 3B w tutejszej szkole publicznej.

Do naszej wioski wprowadzili się niedawno: na zdjęciach sprzed kilku miesięcy widać niewykończony duży pokój w ich domku przy ulicy M. na działce nr xxx/x (informacje o danych działki zostały opublikowane przez powiat, który opublikował w sieci komu pozwolono na  przyłącze wody do działki).

Po wyczytaniu tych wszystkich informacji sięgnąłem po telefon i zadzwoniłem do Pani Beaty. Wyraziłem ubolewanie z powodu uszkodzonego lusterka, podkreśliłem, że zdaję sobie sprawę, iż jej musi być równie przykro jak mi z powodu tego nieumyślnego zdarzenia. Jednocześnie podałem jej adres wioskowego lakiernika, który może naprawić lusterko. „To blisko od ulicy M., gdzie mieszkacie” – dodałem. „Zresztą Rafałek chodzi do sąsiedniej klasy w tej samej szkole co moja córka, więc po co się awanturować”. Pani Beata była wyraźnie zaskoczona tą sytuacją. Nie podawała mi adresu, ani imienia dziecka, a ja to wiedziałem. Serdecznie podziękowała za informacje o lakierniku i pożegnaliśmy się w miły sposób.

W Szwajcarii pewno miałbym informacje o adresie i telefonie domowym Pani Beaty i Pana Mariusza, lecz wejście tak głęboko w ich życie rodzinne byłoby trudne. W Polsce telefon jest super tajny, lecz osobiste szczegóły o życiu rodzinnych są dostępne na wyciągnięcie ręki. Ot, taka Polska specyfika 😉

4 myśli nt. „Naiwna tajność danych osobowych.

  1. Mona

    Malo tego. Internetowi ekshibicjonisci nie widza powodow, dlaczego nie mieliby umieszczac tych danych w internecie.

    Podpisuje sie „obiema rekami” pod twoimi spostrzezeniami. 🙂

  2. Artur

    Nie wiem czy wiesz, że w Szwajcarii wprowadzają możliwość ukrycia numeru komórkowego. Prawdziwa rewolucja w zakresie prywatności!

  3. Swojak Autor wpisu

    Mona, to trochę wygląda jak wentyl bezpieczeństwa. Na domach nie ma wizytówek, w książkach telefonicznych nie ma ich numerów, więc na portalu społecznościowym pokazują wszystko co się da. Jak pytasz dlaczego ukrywają dane adresowe to zwykle mówią, że chodzi o bezpieczeństwo. Moim zdaniem skala zagrożeń płynących z wykorzystania danych umieszczonych w internecie jest co najmniej tak duża jak ewentualne skorzystanie z książki telefonicznej przez złodzieja.
    Artur, nie rozumiem o czym mówisz. Na czym ma polegać ukrywanie numeru komórkowego? Funkcja niewyświetlania Twojego numeru jest w ustawieniach telefonu, zaś pokazywanie numerów komórkowych w książce telefonicznej zawsze było opcjonalne. Np. mój numer był podawany w książce, a numer mojej żony nie był publikowany.

  4. Krzysiek

    >W Polsce telefon jest super tajny, lecz osobiste szczegóły o życiu rodzinnych są dostępne na wyciągnięcie ręki. Ot, taka Polska specyfika.

    Moim zdaniem jest w tym pewna logika.
    Jeśli ktoś zna mój telefon, to może mi przeszkadzać, dzwoniąc, nawet jeśli sobie tego nie życzę.
    Znajomość zdjęcia mojej twarzy lub mojego domu, może być wykorzystana przeciwko mnie tylko w bardzo specyficznych przypadkach podpadających pod paragrafy, słowem dużo rzadziej.

Możliwość komentowania jest wyłączona.