Inne kraje.

Jeden z czytelników prosił, abym pamiętał o innych krajach, które odwiedziłem. Piszę o Polsce, przeplatam opisami Szwajcarii, a faktycznie odwiedziłem sporo zakątków Ziemi. Trudno odkopywać szczegóły ostatniej dekady. Jednak pobawię się sam ze sobą w skojarzenia. Wymienię (w dość przypadkowej kolejności) kraj , który odwiedziłem i napiszę z czym mi się kojarzy:

Australia, Sydney – rekordowo otwarci ludzie; wino Chardonnay; pierwsze doświadczenia w prowadzeniu auta w ruchu lewostronnym.

Korea, Seul – dobrze zorganizowane, nowoczesne miasto.

Indonezja, Dżakarta – sympatyczne spotkania z muzułmanami, ciągłe kontrole antyterrorystyczne.

Malezja, Kuala Lumpur – dość wysoka stopa życiowa, niezwykle mocna i dyskryminowana mniejszość chińska.

Tajlandia, Bangkok – kult króla i sporo – jak na Azję – europejczyków.

Singapur – porządek, bezpieczeństwo i dobra organizacja; Singapur to w moich oczach taka azjatycka Szwajcaria, jednak zamiast alpejskiej demokracji mają tam namiastkę demokracji trącącej autorytaryzmem.

Chiny, Szanghaj – zatłoczone, pokryte smogiem, kilkunastomilionowe miasto; miałem zbyt mało czas, aby zagłębić się w przedkomunistyczne klimaty miasta; postało wrażenie zadymionej metropolii.

Hong Kong – jedno z najbardziej zagęszczonych miejsc świata, a jednak zachowało sympatyczny charakter, ma urocze zakątki i przyjazne restauracje.

Indie, Vadodara – pozostaję pod wrażeniem serdeczności i ciepła tamtejszych ludzi; w pamięci pozostaje też widok bardzo biednych ludzi mieszkających w budach z tektury obok zamożnych domów czy hoteli; jednocześnie doskonale rozwija się biznes mimo zaniedbanej infrastruktury.

Południowa Afryka, Johannesburg – serdeczni i otwarci ludzie, a jednocześnie wymuszona poprawność polityczna, mówienie „disadvantaged in the past” („dyskryminowani w przeszłości”) zamiast Murzyni, kwotowe zatrudniania ciemnoskórych i kreowanie demotywacji; brutalna przestępczość; ponoć z roku na rok jest tam coraz gorzej.

Ukraina, Kijów – zaskakująco bezpiecznie i sympatycznie, miasto sprawiło na mnie dobre wrażenie, z przyjemnością jadałem ukraińskie potrawy i godzinami włóczyłem się po kijowskich ulicach.

Czechy, Praga – uwielbiam spacery po praskich ulicach; dawno tam nie byłem, przed laty jako klient knajp byłem obiektem łupienia przez kelnerów (specjalne ceny dla obcokrajowców, dopisywanie różności do rachunku itd.), może to już należy do przeszłości.

Słowacja, Bratysława – wrażenie małego i przytulnego miast.

Austria, Wiedeń -uwielbiam włóczyć się po starych wiedeńskich ulicach.

Niemcy, Kolonia i Frankfurt – kilka razy byłem we Frankfurcie i raz w Koloni; w pamięci pozostają mi posiłki w tamtejszych restauracjach i piwiarniach; trafiałem na wspaniałą atmosferę, trochę rubaszną, raczej wesołą, mocno odbiegającą od polskiego stereotypu Niemców.

Finlandia, Helsinki – zaskakujące odkrycie sporych związków z Rosją i dość serdecznych wspomnień związanych historyczną zależnością od cara.

Rosja, Moskwa – uderzający kontrast między bogatymi i biednymi, picie wódki wszędzie i przez każdego.

Norwegia, Stavanger – zapamiętałem je jako pustawe, pochmurne, zadbane i ładne miasto; moje wrażenia mają pewno związek w pogodą na jaką trafiłem odwiedzając Stavanger – było zimno i padał deszcz.

Wlk. Brytania, Londyn  – lubię to duże, drogie, wielokulturowe i dynamiczne miasto.

Egipt, Kair – pozostałości po starożytności sprawiały, że cieszyłem się z odwiedzenia Egiptu; egipska teraźniejszość nie pozostawiła w mojej głowie szczególnych wspomnień.

Włochy, Mediolan – Włochy to jeden z moich ulubionych krajów; lubię Włochów; cenię sobie, że niemal każde miejsce, gdzie podają posiłki serwuje coś smacznego; tam naprawdę trudno znaleźć kiepską jadłodajnię; sam Mediolan wydaje się miastem biznesu i rozrywki; życie rodzinne chyba lepiej prowadzić w okolicznych miasteczkach i wioskach.

Turcja, Istambuł – śliczne miasto, ciepli ludzie, jogurt jedzony niemal do każdego posiłku.

Grecja, Ateny – nieznośnie korki i dość umiarkowany poziom kultury w usługach.

Belgia, Bruksela – piwo, tatar, pralinki i tłok.

Francja, Paryż -śliczne miasto, urocze kawiarenki; nigdy dość czasu na Paryż!

Hiszpania, Barcelona – śliczne miasto, bardzo lubię atmosferę Barcelony i chętnie tam wracam.

Portugalia, Lizbona – po wizycie w Lizbonie nabrałem przekonania, że Portugalczycy to ludzie melancholijni, tkwiący w lekkiej zadumie i smutku.

2 myśli nt. „Inne kraje.

  1. byla emigrantka

    Drogi Swojaku,
    Jestem pod wrazeniem Pana talentu i bogactwa przezytch podrozy.

    Wrocilam do Polski po 28 latach emigracji, w tym po 20 latach w Szwajcarii.
    Serdecznie pozdrawiam i zycze wszystkiego jak najfajniejszego w Nowym Roku.

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich Rodakow Ex i Emigrantow. Niech nam bedzie jak najlepiej.
    byla emigrantka

  2. Swojak Autor wpisu

    Była Emigrantko, życzę masy serdeczności w 2009!

Możliwość komentowania jest wyłączona.