Gdzie się podziała kierownica?

Kilkoro moich znajomych narzeka, że są męczeni masą informacji na temat wypadku smoleńskiego. Ktoś ostatnio kupował w osiedlowym sklepiku drogie saszetki z jogurtem dla dziecka narzekając, że kupuje bo taka jest presja w klasie. Kolega
fabrykuje jakieś fikcyjne przelewy na koncie bankowym, aby wykazać się zdolnością kredytową na drogi samochód, który musi kupić.

Dla każdej z tych historii, ciśnie mi się na usta komentarz: kochani, to Wy decydujecie co konsumujecie!

Informacja w telewizji, radiu czy gazetach jest produktem. Ty i ja jesteśmy jego konsumentami. Właściciel mediów chce, abym spędził jak najwięcej czasu wchłaniając jego produkty (programy informacyjne, filmy, teleturnieje itp.). Im więcej skonsumuję tym więcej on na tym zarobi, drogo wyceniając czas reklamowy.  Czujesz się zmęczony pożeraniem informacji? To wyłącz telewizor i odpuść sobie dzisiejszą gazetę. Ty decydujesz czy Smoleńsk będzie Twoim tematem dnia.

Natomiast idąc do sklepu spożywczego często płacimy za program telewizyjny (także ten smoleński). Przy kasie w osiedlowym sklepiku regulujemy opłatę za Polsat, TVN, a nawet za TVP. W cenie dziwnie drogiego jogurtu jest zawarty koszt reklam emitowanych w telewizji. Nasze pieniądze trafiają na konto stacji telewizyjnej. Skoro jedno pokazanie krótkiego spotu reklamowego kosztuje 20’000 złotych to jakoś trzeba zebrać te kilka milionów złotych na kampanię reklamową sprytnych jogurcików. Producent jogurtu zbiera je od kilkuset tysięcy jeleni, którzy kupią jogurt. Pieniądze na reklamę są zawarte w cenie. Zaś presja szkolnej grupy kilkulatków, by kupować taki a nie inny jogurt, jest zwykle wynikiem manipulacji mediów. Lecz to my jako rodzice możemy zdecydować co kupimy. Mamy wolność wyboru. Mamy też wolność zmuszenia dziecka do przykrego doświadczenia wyłamania się presji stada. Uczmy dziecko swoim mądrym przykładem.

Może mój kolega załatwiający kredyt na auto jest dość kiepskim wzorem dla swojego dziecka. Biedak „musi” mieć wymarzony samochód. Zadłuża się ponad bezpieczny poziom. Igra ze stabilnością finansową swojej rodziny, ale coś mu mówi, że „musi mieć ten samochód”. Ale skąd się bierze ten głos? Skąd się bierze przekonanie, że tani, a co gorsza stary samochód, powodowałby jego kiepskie samopoczucie? Sam sobie to wymyślił? Doszedł do tego patrząc z dystansem na to co w jego życiu jest ważne i co daje mu poczucie szczęścia? Czy pęd naszych rodaków do nowych drogich aut kupowanych często ponad miarę portfela jest spontaniczną modą? Czy wielomilionowe nakłady producentów samochodów na umieszczanie samochodów w programach telewizyjnych są przypadkowe? Czy jest jakiś związek finansowania dziennikarzy przez koncerny motoryzacyjne z tym co słyszymy o samochodach? Moim zdaniem producent stara się dotrzeć do nas licząc, że kupimy nowy samochód. On chce produkować i sprzedawać. Kreuje mody, wymyśla związki emocjonalne użytkowników z ich pojazdami, trafia w pozaracjonalne wymiary naszych decyzji, aby potrzeba kupienia auta zagrała nam w duszy. Ot, biznes jak każdy inny, tylko pieniądze duże. Znowu, to ja decyduję, czy chcę wejść w dialog z producentem. To ja decyduję czy kupie nowy samochód i jaki on będzie. Decyduję ja, a nie rozmiar samochodu sąsiada, nie zachwycone głosy kolegów, a nawet nie moje zakompleksione ego utulone w skórzanym fotelu pięknej fury. Mam wolność wyboru.
To Ty i ja decydujemy czy „musimy” obejrzeć wiadomości, kupić dziecku jogurt czy popaść w samochodowe długi.

PS
Czy ten tekst został napisany bezinteresowanie?
Być może.
Lecz im więcej osób to przeczyta, tym więcej kliknie w reklamy obok, a ja wtedy dostanę więcej pieniędzy od firmy, która umieszcza reklamy na moim blogu.
Kochani, internet to też świat mediów. Także tutaj decydujecie co konsumujecie!

11 myśli nt. „Gdzie się podziała kierownica?

  1. Wasp

    Genialny w swej prostocie przekaz. Dlaczego ciągle ludzie gonią za nowymi samochodami, nowymi meblami, gadżetami? Bo zostali właśnie w tej sposób zaprogramowani, bo zostali doskonale zahipnotyzowani, zostali poddani magii manipulacji, przestali myśleć samodzielnie…

    Ty nic nie musisz. Ty powinieneś tylko czegoś chcieć.

    Cała gospodarka żyje napędzany tym tłumem ludzi, którzy uganiają się za nowościami. Ba, nawet teraz rzeczy mają bardzo skróconą trwałość. Kiedyś stary Mercedes robił 1 mln kilometrów (podobno), a teraz nowy? Nie wiem, ile dokładnie, ale obstawiam, że już przy 250 tys. zaczną się poważne kłopoty.

    Jak często trzeba wymieniać sprzęt komputerowy, jeśli ktoś potrzebuje byś na bieżąco z grami, ze specjalistycznym programami. Za często, za często.

    Mało ludzi w ogóle zadaje sobie pytanie co się z tymi ‚niepotrzebnymi’ już rzeczami dzieje. Na pewno nie wpływa to korzystnie na nasze środowisko. Produkujemy tonę śmieci. Daliśmy się wpakować w głupi system. Większość ludzi w imię oszczędności kupi 4 pary chińskich butów zamiast 1 porządnej. Kupujemy w Biedronce cudowne radio za 9.99zł ‚jednokrotnego użytku’, ale czy ktoś się nad tym zastanawia, czy ktoś chociaż przez chwilę pomyślał, jak to jest możliwe, że osiągnięto tak niską cenę? Nie łudźmy się Biedronka na tym cały czas zarabia. Zanim znowu kupisz chiński badziew, zastanów się. Czy godzisz się na to co się dzieje w Azji? Czy popierasz ludzi, którzy zmuszają Azjatów to pracy w takich, a nie innych warunkach? Czy podoba Ci się to, że zalewa nas tona śmieci, rzeczy które po kilku użyciach nadają się tylko do kosza?

    Propaguję minimalizm jako lekarstwo na ten chory system. Tutaj też Ty decydujesz, czy w to wchodzisz czy nie.

    PS Co do artykuł w prasie motoryzacyjnej – one są sponsorowane. W jednym tygodniu obśmiewa się np. Skodę, aby jakieś 3 tygodnie później wychwalać ją pod niebiosa. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie. A wy?

  2. Swojak Autor wpisu

    Wasp, dziękuję za piękne rozwinięcie tematu. Dodam, że moim zdaniem, mocnym orężem w zmaganiu się z absurdami nowych zakupów jest proste pytanie „po co?”.
    Niemal nowy komputer jest zastępowany jeszcze nowszym. Ale po co? Bo ten nowy ma Windows 7 i nowy pakiet Office. Ale po co mi Windows 7 i nowy Office?

  3. Monika

    Hej Swojak,

    Podobała mi się Twoja wypowiedź u Alexa i tak tu trafiłam 🙂

    Masz rację, to my decydujemy co konsumujemy i gdzie kupujemy. I jak wielką siłą jesteśmy.

    Nie ogladam telewizji od 6 lat. Budziłam współczucie – Może weźcie kredyt? A może damy wam nasz stary odbiornik TV? Jakoś wiele osób nie mógło pojąć, że nie oglądam nie dlatego, że mnie nie stać tylko dlatego, że szkoda mi na to czasu.

    Dzieciaki jak wracały z rewelacją, że chcą mieć jakąs modną bezużyteczną bzdurę trafiały na pytanie: A dlaczego chcesz to mieć? Musiały przygotować sobie argumentację do rozmowy z nami. Odpowiedź typu – Bo wszyscy mają – istniała tylko na początku i poległa z argumentem – Ty nie jesteś wszyscy, chcę wiedzieć dlaczego Ty chcesz?

    Wasp – w imię oszczędności mogę kupić 1 kg pomidorów za jedyne 4,50 – co z tego, jeśli smakuja jak trawa i nie pachną. Nie zjem ich, wyrzucę. Na bazarku kupie za tę cenę dwa pomidory – piękne, pachnące, soczyste i smaczne – zjem z przyjemnością, ciesząc oczy, nos i podniebienie.

    pozdrawiam serdecznie
    Monika

  4. Swojak Autor wpisu

    Moniko, cieszę się, że łączy nas sympatia do bloga Alexa (http://alexba.eu/ ).
    Znajomy psycholog, komentując temat mojego tekstu, powiedział: „jak bronić się przed wpływem telewizji?” – „Nie oglądać :)”
    Trzy lata temu wystawiłem na aukcję nasz ładny, duży telewizor. Uwagi obcych bywają podobne do tych, które ludzie kierują w Twoją stronę. Znajomi i przyjaciele przechodzą nad tematem do porządku dziennego. Wiedzą, że od kilkunastu lat jestem związany z branżą mediów. Mam trochę refleksji na temat telewizji. Zresztą tak się złożyło, że sporo moich przyjaciół też nie ogląda telewizji.
    Poruszony przez Ciebie temat pomidorów? Och, tak ostatnio złapałem się na polewaniu kanapki pomidorowej ketchupem, aby mieć smak zbliżony do pomidora 🙂

  5. Ania

    Witajcie ludziska, juz Was lubie. kurcze,beztelewizorne towarzystwo:)
    I minimalisci:)
    Preferuje w moim zywocie dwie zasady; po pierwsze: nie stac mnie na tanie rzeczy, dlatego wszelkiej masci Biedronki i inne costam omijam z daleka.
    dwa – Czlowiek jest wlasnoscia rzeczy, ktore posiada. Niestety 🙁

    A pomidory..wacham je zanim kupie. Wzbudzam dziwne zainteresowanie…dla mnie jednak powinny pachniec pomidorem:)
    I musze Cie zmartwic, sojak, nie klikam w reklamy umieszczone na Twoim blogu…

  6. Ania

    Mialo byc Swojak, to wszystko zlosliwosc Windows 7 …(pisze w XP) :))

  7. Swojak Autor wpisu

    Aniu, podobają mi się Twoje zasady! Solidne i trwałe produkty, za nieco wyższą cenę – też to uważam za mądre rozwiązanie. Teraz pozostaje nam uświadomić producentom, że istniejemy i mamy konkretną siłę nabywczą. Trwałość produktów jest wrogiem obowiązującego modelu biznesowego. Widzę, że nawet towary pozycjonowane jako droższe idą po linii „niech klient dość szybko wróci do nas po kolejny podobny towar”. Mój telefon Sony Ericsson P1i (dość drogi smartphone) po dwóch latach zaczął źle działać. Podobnie laptopy, ubrania itd.
    W Szwajcarii widziałem u niektórych grup konsumentów życie zgodnie z zasadą kupowania drogich i solidnych produktów na lata. Tam wciąż są w niektórych sklepach towary, przy których produkcji zadbano o jakość (także jakość produkcji w Chinach!). W Polsce widzę, że nawet globalna Ikea sprzedaje gorszej jakość sprzęty, niż Ikea w Szwajcarii. A może tylko przez przypadek wieszaki na ubrania kupione w polskiej Ikei rozpadły mi się, a te przywiezione z Ikei szwajcarskiej są prawie niezniszczalne…

  8. Ania

    Hejka, mam podobne odczucia. Ikea Ikei nie jest rowna – u mnie to doswiadczenie z pokrowcami na ubrania. Te w Polsce szybciej sie zakurzyly, upralam, wyrzucilam. Te zakupione w Usa, uprane sluza jeszcze.
    Pamietam, kiedy zanioslam moja suszarke do serwisu, sympatyczny Pan stwierdzil..
    -Hmm, wcale nie dziwne, ze padla firma, skoro suszarka sluzy i sluzy (z 10 lat..)
    Wiem tez, ze wiele firm obniza standarty, ze wzgl. na wlasne funkcjonowanie, tak dokladnie, jak napisales.
    Mozna dac sie zwariowac…

  9. Ania

    Swojak, przerazil mnie ten film. Nie tylko przez swoje przeslanie, sama to tez wiem… Tylko co z ta wiedza?
    Obserwujac amerykanskie spoleczenstwo boje sie, ze dazy ono do samodestrukcji, za soba pociaga inne kraje. czasem juz przed soba…

  10. Swojak Autor wpisu

    Aniu, co z tą wiedzą? Dla mnie to dobry przypominacz, abym żył i konsumował świadomie. Może coś więcej można zrobić?

Możliwość komentowania jest wyłączona.