Trzy tysiące książek w kieszeni dżinsów?

Trzymam w ręce ekran rozmiaru małej książki, urządzenie jest cieńsze od telefonu komórkowego i podobnie lekkie. Czyli właśnie dotarł do mnie czytnik książek Kindle. W czwartek nadany w USA, we wtorek już był u mnie.

Żona, pracuje z dyslektykami. Spojrzała na gadżet pod kątem pedagogicznym. Skoro Kindle potrafi też czytać książki na głos, to rozwiązałby wiele problemów dyslektyków. Bowiem uczniowie, którzy mają wrodzone trudności w czytaniu toczą ciężkie życie w szkole rządzonej przeładowanym spisem lektur.

W tej chwili elektroniczny lektor Kindle czyta tylko po angielsku, więc jego kariera w polskiej szkole jest odległa (przynajmniej do czasu ukazania się polskojęzycznego oprogramowania). Co jednak nie przeszkadza w korzystaniu przez nauczycieli lub rodziców z elektronicznych bibliotek. Jest już kilka miejsc w sieci, gdzie można dostać polską klasykę w wersji elektronicznej. Potem można skorzystać z jakiegoś polskiego programu text-to-speech (tj. czytającego na głos) zainstalowanego zwykłym pececie i już dyslektyk może posłuchać lektur. Myślę, że zainteresowani mogą zasięgnąć języka w stowarzyszeniach i forach osób niewidomych – tamci korzystają z takich rozwiązań od jakiegoś czasu.

Dla mnie funkcja lektora w Kindle jest dobrym dodatkiem. Prawdę mówiąc, przykładałem do tego małe znaczenie, gdy decydowałem się na zakup.

Głównie chodziło mi o poręczność w czytaniu. Jednego wieczora czytałem książkę na ekranie laptopa. Obróciłem ekran, by bardziej przypominał książkę. Jednak było to dalekie od wygodnej lektury. Co z tym zrobić? iPad czy innej maści tablety to moim zdaniem za drogie zabawki. Ostatecznie dałem się zainspirować pozytywnym tekstom znajomych blogerów, którzy korzystają z czytnika Kindle, i złożyłem zamówienia za niespełna pięćset złotych w Amazonie.

Po pierwszym dniu mam bardzo dobre wrażenia. Zaskoczyła mnie czytelność ekranu. Odczucie czytania jest dużo bliższe zwykłemu papierowi niż przypuszczałem.
Jestem też pod wrażeniem sprawnego konwertowania plików do standardu urządzenia. Wczoraj wysłałem z peceta na swoje konto w Kindle biblię po polsku w formacie RTF (jako załączniki do e-maili). Po kilku minutach cały tekst był już na czytniku Kindle w odpowiednim formacie.
Dzisiaj podobnie zrobiłem z PDFem e-booka blogowego. Po siedmiu minutach był na Kindlu.
Pierwsze wrażenia wskazują na niemal idealne urządzenie. Jego doskonałość nieco blaknie, gdy oddalamy się od języka angielskiego.

Cień rzuca brak wyszukiwarki polskich tekstów. Ściśle mówiąc w Kindle 3 nie ma opcji wprowadzania polskich znaków. Zatem polski tekst zostaje zindeksowany, lecz nie sposób go przeszukać. Pewno warto pomonitować Amazona, to może przy kolejnej modyfikacji oprogramowania załapiemy się na polskie znaki.

Myślę, że Amazon wysoko postawił poprzeczkę innym graczom na rynku czytników. Pułap cenowy 460 złotych wliczając w to koszty dostawy może być twardym orzechem do zgryzienia z punktu widzenia biznes planów na dość płytki polski rynek gadżetów e-bookowych.

Przed dwoma laty Amazon zaczynał od kilkakrotnie wyższej ceny i dzięki masowej (przez duże „M”) sprzedaży zszedł do obecnego poziomu.

Niech Amazon zalewa nas Kindlami, a ja liczę na rodzimą inicjatywę w dostarczaniu elektronicznych książek. Biblioteki? Wydawcy? Księgarnie? Autorzy? Chyba na tych ostatnich będę głównie liczył. Bo publikacja elektroniczna jest dzisiaj na wciągnięcie ręki każdego kto marzy o wydaniu książki.

7 myśli nt. „Trzy tysiące książek w kieszeni dżinsów?

  1. stan

    A czy zakupiłeś Kindle w wersji 3g? (Jeśli tak, to napisz proszę jak Ci się sprawuje)
    No i drugie pytanie: czy książki można też pobierać przez wifi, czy też za pomocą kabla i jakiegoś oprogramowania?
    Jak Kindle sobie radzi ze skalowaniem pdf’ów? Jest płynna czy ma przeskoki?

  2. Swojak Autor wpisu

    Mam wersję Wi-Fi, nie potrzebuję 3G. Książki pobieram do wyboru: przez Wi-Fi, lub kabel USB z peceta.
    PDFy działają jako tako. Np. mam e-booka PDF „Being a Happy Teen” Andrew Matthewsa i on skaluje się bardzo ładnie, bo przypuszczalnie był formatowany z myślą o czytnikach e-booków. Lecz jak załadowałem PDFa z Biblią Tysiąclatką robioną pod kartki A4 to było kiepsko (nawet w ułożeniu poziomym). Dopiero jak przepuściłem tego PDFa przez konwerter Kindle (online, przez e-mail) to było dobrze, bo Kindle zrobił z niego swojego e-booka. Słyszałem, że np. studenci szukający czytników do skanów notatek A4 uważają Kindle 3 za zbyt mały ekran.
    (Nie rozumiem o co pytasz z tą płynnością i przeskokami – może zapytaj w inny sposób, abym zrozumiał.)

  3. stan

    Dzięki za odpowiedź.

    Po prostu zastanawiałem się w jaki sposób skaluje się pdf’y. Czy jest tam do wyboru opcja pomniejszania i powiększania o dosyć dużej rozpiętości (tak jak w wypadku czcionki), czy wybiera się widok z przykładowo 3 opcji, np.: cała strona, szerokość strony, powiększony i to wszystko.

    Na szczęście kończę właśnie studia, więc o czytanie notatek nie będę musiał się martwić:)

  4. Swojak Autor wpisu

    Stan, jak załadowałem do Kindla rozkład jazdy kolejki podmiejskiej (PDF) to mam następujące opcje czytania:
    – fit-to-screen (cały ekran)
    – 150%
    – 200%
    – 300%
    – actual size (wyświetlenie arkusza w sporym powiększeniu, do rzeczywistego rozmiaru dokumentu i zawartych w nim czcionek)

  5. Ania

    Hejka:)
    JAk Ci sie sprawuje Kindle w polskich warunkach – chodzi mi o dostepnosc polskich publikacji. Slyszalam,ze w przeciewienstwie do Nook’a mozna je tylko kupic na Amazonie. Jakie e-gazety sa dostepne procz „Polityki”. A funkcjonuje juz e-biblioteka? I czy stosunkowo nowe pozycje (sprzed pol roku, roku), polskojezyczne oczywiscie, mozna juz zakupic? Bede wdzieczna za informacje.
    Pozdrowionka

  6. Swojak Autor wpisu

    @Ania, głównie czytam książki kupione w sklepie Kindle (po angielsku). Z tego co słyszałem to z polskojęzycznymi publikacjami na Kindla jest kiepsko.

  7. Ania

    Dzieki serdeczne, tego sie obawialam…Podobnie jak U Ciebie, pozostaje angielski ; )

Możliwość komentowania jest wyłączona.