Pogodne dialogi.

„Ależ o czym będę z nimi rozmawiał? Nie widzieliśmy się od wielu lat. O pogodzie mam gadać?!” – stwierdził przy świątecznym stole jeden z krewniaków. Moim zdaniem zdecydowanie powinien postawić na pogodę.
Odkryłem, że pogoda jest doskonałym „otwieraczem rozmowy”.

Jestem często bezradny w odczytywaniu emocji napotkanych rodaków. O ile dość łatwo wyczuję w jakim nastroju  jest Włoch lub Szwajcar, ba nawet udawało się z Anglikami, o tyle u Polaków widzę twarze pokerzystów.
Na stacji benzynowej tankuję gaz. Wychodzi pracownik, aby podpiąć zawór. Jego twarz to zagadka. Zero śladów emocji. Puszczam komentarz na temat pogody, jako probierz nastrojów. Jego reakcja definiuje sytuację.
Rozgaduje się o tym jak to poprzedniego dnia wracał z nart i było bardzo ślisko. Potem rozmawiamy o samochodach i kończymy na temacie wyboru dla niego używanej terenówki.
Zdziwilibyście się na jakie tematy schodzą ludzie odpowiadający na hasło „pogoda”.
Oczywście czasem nie ma oddzewu, a jest tylko wzrok dający znać, że sobie pomilczymy. To też jest konkretna odpowiedź.

Zatem jeśli zachodzisz w głowę, jak nawiązać kontakt z napotkanym człowiekiem, to polecam mój sposób na pogodę. Wydaje się bezpieczny i skuteczny.

Może masz własne doświadczenia z rozpoczynaniem rozmowy? Podziel się nimi jak masz ochotę. Czy też widzisz jakąś różnicę w pierwszym kontakcie z przygodnie napotkanym Polakiem, a ludźmi w innych krajach, które odwiedziłaś?

12 myśli nt. „Pogodne dialogi.

  1. Ania

    Witaj:) Z pierwszego posta, na ktory natknelam sie na Twoim blogu (zreszta za sprawa Pistacjowego Kosmity) uderza! (to nie jest tak,ze czuc, nie wieje, ale WALI Z OGROMNA SILA) optymizm. Autorowi dziekuje bardzo.
    A co do rozpoczynania rozmowy..usmiech na poczatek, jesli ktos Ci opowie tym samym, to dobry znak, mozna dalej. Tutaj (USA) to latwe. Jak sie masz? i juz masz poczatek, a jesli potrafisz sluchac…goscie sprzedadza Ci historie swojego zycia i dorzuca cosik od sasiada.
    Pozdrawiam.

  2. Krzysztof Kozłowski

    Nie byłem w zbyt wielu miejscach za granicą, więc trudno mi porównywać między narodami (zwłaszcza, że będąc turystą w krajach afrykańskich człowiek spotyka się z niechcianym kontaktem na każdym kroku). A w Polsce? Spotykam wielu ludzi, którzy sami zaczynają opowiadać historie swojego życia 🙂 I moim najlepszym sposobem na otwarcie rozmowy jest „kontekst” – czekam na wizytę u dentysty? Wystarczy drobna uwaga nt szpitala, kolejki czy lekarza. Jestem na imprezie? Pogadajmy o klubie. Itd. Jak napisała Ania – uśmiech, i do dzieła!

  3. Kartek

    Akurat wpadłem do Ciebie, gdy się dynamicznie pogoda zmieniła za oknem. Piszę a wokół plusk, bo od kilku godzin jest powyżej zera w Karkonoszach, wieje ciepły wiatr i śnieg topnieje w oczach. Myślę, że rano już go niewiele zostanie. O konsekwencjach nie będę pisał bo zagajenie o pogodzie powinno być wstepem do optymistycznej dyskusji.
    Pozdrawiam

  4. Swojak Autor wpisu

    @Ania, @Krzysztof, @Kartek
    Aniu, serdecznie Cię witam. Wiem co masz na myśli. Też widziałem jak łatwo idzie nawiązywanie kontaktów na Florydzie.
    Krzysztofie, afrykańskie doświadczenia zwykle stawia nasze sprawy w ciekawym kontekście 🙂
    Kartku, zapeszyliśmy z tym tematem pogodowym. Już niemal wywołaliśmy powódź.

  5. telemach

    Och te trudne poczätki rozmów z rodakami…

    Ja – po powrocie z (wieloletniego pobytu poza granicami) byłem zaszokowany brakiem zdolności komunikacyjnych naszych rodaków. Wchodziłem do sklepu w małym miasteczku i czekałem aby mnie ktoś powitał. A może nawet zapytał czy i jak może mi pomóc. Obsługiwant/obsługiwantka udawała że mnie nie ma. Później okazywało się, że nie wie co począć z chamem, który wchodzi do sklepu i milczy zamiast uprzejmie powiedzieć „Dzieńdobry”. Culture clash.

    Wycwaniłem się i wchodziłem do sklepu z szerokim uśmiechem i następującą kwestią na ustach:

    Niech mi będzie wolno Pana/Panią powitać w tym sympatycznym sklepie.

    Nie było lepiej 😉

    Najwidoczniej potrzebujemy lasek do podpierania kulawej komunikacji. Pogoda jest taką laską.

  6. Krzysztof Kozłowski

    @Swojak

    O tak, kontekstu w Afryce nigdy nie brakuje, zwłaszcza, gdy świat ten jest dla człowieka zupełnie nowy. Ale przyznam, że w większych miastach Maroka byłem już zmęczony nagabywaniem przez kupców, marzyłem o choć jednym sklepie, gdzie jak w Polsce mógłbym wejść i bez słowa obejrzeć towary, po czym kupić lub nie i wyjść 😉

    Z drugiej strony Marokańczycy to niesamowici ludzie, bardzo ciepli, serdeczni i uczynni. Gdy zejdzie się z turystycznych szlaków i zagłębi w prowincji można się naprawdę zachwycić nie tylko krajobrazem, ale właśnie ludźmi. Raz na pytanie o pocztę jeden z Marokańczyków zaprosił mnie do swojej taksówki, zawiózł na pocztę, wyjaśnił, że chcę, by list dotarł do Europy i odwiózł z powrotem na miejsce. Nie wziął za to żadnej zapłaty 🙂

  7. Ania

    telemach 🙂
    Niech mi bedzie wolno….. zakupic sobie twoja wersje od Ciebie, podoba mi sie ogromnie:)

  8. Wasp

    Bardzo ciekawy temat poruszyłeś. Chyba chodzi o to, że mamy coraz większe problemy z komunikacją interpersonalną, z nieśmiałością, widzę to po sobie. Wystarczy popatrzeć jak zachowują się starsi ludzie. Spotykają się na przystanku, nie widzieli się ani razu w życiu, ale i tak zaczynają ze sobą rozmawiać. A młodzież? Młodzież nawet boi się o godzinę zapytać. Nie jestem zwolennikiem rozmów o pogodzie, ten temat raczej traktuję jako swoisty wstęp do jakiejś ciekawszej, bardziej ambitnej rozmowy. Ogólnie rzecz biorąc – trzeba przykleić sobie uśmiech kropelką i do dzieła. Ach, ta magia uśmiechu 😉 Mam wrażenie, że ludzie teraz żyją jak jednostki, nie ma już stad… ‚Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem.’ W dzisiejszych czasach spokojnie można żyć jak pustelnik. ‚Człowiek jest wyspą, ktoś kiedyś rzekł…’
    Pozdrawiam,
    Mały Wojownik Uśmiechu,
    Wasp

  9. Swojak Autor wpisu

    @telemach, @Wasp
    Tak jest, moje gadki o pogodzie są ewidentną laską do podpierania kulejącej komunikacji.
    Wasp, piszesz o propagowaniu w Polsce uśmiechu. Jak mniemam jesteś kobietą. Pewno nigdy nie doświadczysz bezcennej miny innego faceta, który widzi mój uśmiech 🙂 Kobiety jakoś to znoszą. Ale facet, do którego uśmiecha się inny facet? To są jaja!

  10. Wasp

    Tak jestem kobietą, dobrze wydedukowałeś.
    ‚To są jaja’ – w Polsce pewnie i tak, bo od razu pewnie jesteś posądzany o homoseksualizm, a na pewno przez większość 😉 Ale spokojnie, mam nadzieję, że ludzie w końcu się przyzwyczają i sami zaczną rozdawać uśmiechy. W końcu w uśmiechu siła!
    Pozdrawiam,
    Wasp

  11. Swojak Autor wpisu

    Wasp, uśmiechy uśmiechami. Widziałem na Placu Zamkowych ludzi rozdającymi uściski („free hugs”) i bardzo mi się to podobało. Zresztą widzę, że coraz więcej moich znajomych wita się uściskami. Dla mnie super.

Możliwość komentowania jest wyłączona.