Ludzie na Twojej drodze.

Czy ktoś nazwał Cię Aniołem?
Jeśli tak to pewno było to w sytuacji, gdy pomogłeś mu wyrwać się z tarapatów. Może znalazłeś się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu w sposób zaskakujący osobę, która potrzebowała pomocy.

Wczoraj znajoma opowiadała, jak utknęła w zaśnieżonym Amsterdamie. Z zadziwieniem skonstatowała, że stawali na jej drodze ludzie jakby przysłani, by jej pomóc. Najpierw była jakaś kobieta w kolejce, która pomogła szybciej załatwić hotel. Potem biznesmen, który asystował jej w bezpiecznym dotarciu do odległego hotelu.
To byli ludzie z krwi i kości, a jednak zrobili anielską robotę.
Miewam podobne doświadczania. Parę lat temu w Johannesburgu, wyrosła przede mną osoba, która wyrwała mnie z lotniska sparaliżowanego strajkiem. Zresztą to się zdarza także poza lotniskiem.
Może i Tobie raz na jakiś czas ktoś „spada Ci z nieba”?

6 myśli nt. „Ludzie na Twojej drodze.

  1. witka

    Spadają mi również Swojaku osoby, dosłownie jak napisałeś z nieba raz na jakiś czas. Czasami w bardziej potrzebnych i trudnych momentach, a czasami w zwyczajnych niby mało istotnych, które łatwo umykaja mojej uwadze – a jednak po zastanowieniu to też anielskie uczynki:)

    Pamiętam, gdy dobrych kilkanaście lat temu grałam jedną z głównych ról w przedstawieniu w szkole podstawowej, wiedząc, że nie dostałam się do do liceum o którym wówczas marzyłam. Na widowni wśród zaproszonych gości była nieznana mi osoba, która gratulując mi roli, dowiedziała się, że o tym. Możesz Swojaku wyobrazić sobie moje zdziwienie, gdy nastepnego dnia otrzymałam wiadomość, że mam się zgłosić w owej szkole na rozmowę, po której stałam się uczennicą mojego wymarzonego liceum.
    I jak tu nie wierzyć w ludzi- anioły:)

  2. Kartek

    Witajcie
    Na Estramadurze zmagalem się z wyjątkowymi nawet jak na poludniową Hiszpanię upalami. Szedłem przez parki naturalne, wyschle farmy. Mimo, że nocą mrozilem wodę to po dwóch-trzech godzinach robiła się z niej ciepła berbelucha. Zresztą wody zawsze było mało, bo nie chciałem się nią obciążąć. Pewnego dnia się zgubiłem i nadrobiłem mnostwo kilometrów po pustkowiu. Było wczesne popołudnie więc upal zwalał z nóg. W pewnym momencie zobaczyłem starego chłopa, który motyką dłubał w ziemi. Gdy podszedłem pomachal do mnie ręką i bez słowa z bagażnika terenowego samochodu wyciągnął termos z lodowatą wodą. To była najsmaczniejsza woda jaką w życiu piłem. Ten stary hiszpański chłop był jak wcielenie anioła
    Pozdrawiam

  3. Swojak Autor wpisu

    Kartku, dziękuję za życzenia. Przesyłam Ci dużo ciepła!

  4. Pistacjowy Kosmita

    Czuję obecność chroniącą mnie właściwie nieustannie. Gdyby nie ona, już dawna nie byłoby mnie tutaj.

    Z najserdeczniejszymi życzeniami.

  5. Swojak Autor wpisu

    Kosmito, dziękuję za życzenia. Niech Ci ochrona nadal dopisuje!

Możliwość komentowania jest wyłączona.