Minus dwadzieścia.

„Między Polską, a Stanami jest dwadzieścia lat różnicy. Tamtejsi sześćdziesięciolatkowie zachowują się i żyją jak czterdziestolatkowie w Polsce.” – powiedziała J., która parę lat temu wróciła z USA. Co więcej Stany wydają się mieć być podobne do Szwajcarii i kilku innych krajów zachodnich. Odnoszę wrażenie, że w Polsce szybciej uznajemy się za starych ludzi.

Nasz trzydziestolatek to często człowiek, który poważnie wszedł w świat wykonywania obowiązków. Okres zabawy zostawił za sobą. W tym samym czasie jego rówieśnicy w krajach rozwiniętych wydają się mieć dużo luźniejsze podejście do rzeczywistości. Jako pracownicy, tamci sprawiają wrażenie traktujących robotę na serio. Jednocześnie poza biurem uwalniają się z formalnego gorsetu. (Uwaga, mam na myśli coś innego niż uwolnienie głowy od trosk poprzez wypicie wielu kieliszków wódki.)
Patrząc na starsza grupę, Polski sześciesięciolatek to już dziadek. Oczekujemy od niego skupienia aktywności na przygotowaniach do nachodzącej emerytury. Często pokornie przyjmuje on rolę osoby, która zostawia aktywne działanie młodszym, którzy lepiej rozumieją co i jak trzeba załatwić.

Czyżbyśmy mieszkali w najbardziej zdziadziałym zakątku globu?

Myślę, że sprawa ma szersze tło. W Europie Wschodniej – a może w ogóle w krajach uboższych – życie kończy się  wcześniej. Być może z tego wynika instynktowne przyspieszenie w podejmowaniu ról życiowych. Do tego pewno dochodzi pakowanie się w stereotypowe odgrywanie swojej roli. Znajoma trzydziestolatka mówi o swoim facecie „mój partner”, gdy jej zachodnia koleżanka mówi „mój chłopak”. U nas chłopaka może mieć studentka, potem to już partner. Moi czterdziestoletni koledzy w wolnym czasie zanurzają się w fotelu przed telewizorem. Ich szwajcarscy koledzy umorusani w błocie zasuwają na rowerach górskich lub biorą udział w jakimś zwariowanym przedstawieniu z grupą znajomych.

Zdaję sobie sprawę, że powyższy obraz jest przerysowany. Polacy w 2010 są innymi ludźmi niż Polacy w 1990. Widzę wokół ludzi, którzy „robią swoje” adekwatnie do swojego powołania, bez względu na spójność ze zwyczajami swoich rówieśników.
Napisałem ten tekst, aby zwrócić uwagę młodych i starych na to, że na rozwijanie swoich pasji i rozpoczynanie nowych zainteresowań każdy wiek jest dobry, o ile pozwalają na to siły. Zaś sił będziemy mieć tym więcej im później uznamy się za niedołężnych staruszków przeznaczonych do siedzenia w przychodniach lekarskich.

6 myśli nt. „Minus dwadzieścia.

  1. dudi - "stary"

    bardzo celne spostrzeżenia – myślę, że to też sprawa kulturowa – na takich czterdziestolatków patrzy się wciąż przez pryzmat kultowego serialu, jako młodych staruszków, a sześcdziesięciolatek – ho! to już do śmierci musi się powoli szykować! na takich co na rolkach czy na góralach to wciąż patrzy się jak na dziwaków i ekscentryków… choć rzeczywiście sytuacja się zmienia… wyobrażam sobie, że za 10-15 lat będzie już zupełnie normalnie

  2. telemach

    Ależ, przecież nie mogło być inaczej. Zwróć uwagę, że dzisiejszy 40-latek jest dzieckiem zbuntowanego pokolenia zwanego również generacją roku 68. Tam. Dzieci kwiatów, kobiet które odkryły emancypację, jest wnukiem wszechogarniającej rewolucji obyczajowej. Egalitarnego przemieszania. Jest (przeważnie) potomkiem tych, którzy odrzucili krawaty, buty na wysokich obcasach, normy towarzyskie, tych którzy wybrali wolność myślenia, którzy nic nie chcieli brać od rodziców i co istotniejsze – mogli sobie na to pozwolić. Ich rodzice odkryli wspólne mieszkanie jako alternatywę do rodzinnego gniazda, podróże rozumiane jako przygoda, a nie urlop, samourzeczywistnianie się jako cel ważniejszy niż dorobienie się samochodu lub mieszkania.

    Jeśli porównasz to pokolenie z urodzonym w trakcie wojny pokoleniem Polaków, to różnice staną się oczywiste. U nas w latach 60-tych panowały estetycznie i obyczajowo nadal lata 40ste. A po 1981 nastąpiło dziesięciolecie eskapizmu, nawrotu do XIXwiecznej religijności, a dalej po 1989 cofania zegara w imię zasady wszystko, co było po 45 roku było złe, a co było przed 39 – dobre.

    Uważam, że po uwzględnieniu tej konstelacji nasze zapóźnienie obyczajowe nie jest aż tak kolosalne. Ot, jakieś 40 do 20 lat . Zależy pod jakim względem. I gdzie. I wśród kogo. Jeóli wystarczy nam czasu – nadrobimy. Nadrabiamy już teraz.

  3. Marek Pluciński

    Kiedy bylem w podstawówce ciocia mojego kumpla skończyła 40 lat. Pamiętam to dokladnie – to byl dla mnie szok. Ona byla przecież jak kumpelka dla nas… . Wtedy takich ludzi było mało. Teraz ja nie widzę w Polsce ludzi w moim wieku, którzy jak serialowy Karwowski po czterdziestce dziadzieją w oczach. Szczególnie mężczyźni uprawiają sport często. Jak można szybko się zestarzeć pokazal mi mój ojciec. W wieku ok. 50 lat przeszedł na wcześniejszą emeryturę, czy może najpierw na rentę i to już była równia pochyła. Jeśli masz cel, marzenia, pasje nie zestarzejesz się szybko. Mam takiego przyłatanego wujka, który w wieku 85 lat budował kolejny drewniany dom i sam wykonywał wiele prac fizycznych. Ale to rocznik 1920… .
    Moda i obyczaje, szerokość, czy długość geograficzna nie determinuje procesu starzenia się ducha w nas. Sami o tym decydujemy. A nasze ciało to najczęściej odzwierciedlenie stanu ducha 🙂
    pozdrawiaM

  4. Swojak Autor wpisu

    @Dudi, @Telemach, @Marek,
    Panowie, dziękuję za Wasz trójgłos w tym temacie.
    Dudi, też widzę w tym konktekst kulturowy, oraz mniej lub bardziej delikatne naciski na aktywnych rówieśników, że „czas dorosnąć” (=czas zdziadzieć).
    Telemachu Twoja konstelacja historyczna, skłoniła mnie to chwili zastanowienia, że poza syndromem kraju ubogiego, jest tu też nasze rodzime pogmatwane tło wydarzeń.
    Dzięki Marku za optimistyczą klamrę. No właśnie, okoliczności, okolicznościami, ale sami decydujemy jak na te okoliczności odpowiemy.

  5. Drwal

    Tak, nie myśl tylko przyjmij schemat jako jedyną „prawdę”.
    na discovery było sporo ludzi pasjonatów którzy np wieku 80 lat robili prawko [z pl znam tylko jedną taką osobę] na motor, albo sami robili różne wechikuły i cieszyli się z „byle czego”. Pasja dodaje do życia tego czegoś co trudno zdefiniować, ale pozwala być faktycznie młodym bez względu na wszystko.

  6. Swojak Autor wpisu

    @Drwal: no właśnie, moje życie to moja droga, nikt jeszcze nie napisał scenariusza na moje życie, więc schemat to pomyłka!

Możliwość komentowania jest wyłączona.