Zaufanie za kilkaset tysięcy.

Uważam, że w Polsce mamy szansę na rozwój fajnych przedsięwzięć. Możemy sporo zdziałać. Potrzeba współdziałania, bo większe inicjatywy to spory wysiłek.

Z takim założeniem podszedłem do szukania partnerów w realizacji moich pomysłów na działania edukacyjne dla młodzieży. Znalazłem fantastycznych ludzi, którzy poza dużym wsparciem dla mojej wizji zaproponowali bliską i długofalową współpracę.

Działania utknęły w momencie, gdy zobaczyłem projekt umowy regulującej naszą współpracę. Dwustutysięczne weksle, kary, analizy zeznań PIT i praktyczna śmierć zawodowa przez dwa latach od zaprzestania współpracy z moimi nowymi przyjaciółmi wbiły mnie w ziemię.

Czy to jest powszechna forma umawiania się w Polsce? Czy może to jakiś relikt pierwszych lat po obaleniu komunizmu?

W moim przekonaniu sukces w biznesie idzie w parze z zaufaniem. Rzecz jasna po Ziemi chodzą rozmaici ludzie. Myślę, że warto być uważnym i wnikliwym, gdy decydujemy z kim nawiązać współpracę. Świat zna system referencji, poleceń, weryfikacji dotychczasowych działań, aby lepiej zrozumieć z kim wyruszymy w biznesową podróż.

W Polsce wyrośliśmy z drugiego końca tej sytuacji. Do współpracy zabierały się przypadkowe osoby, a poczucie bezpieczeństwa miały gwarantować jakieś nieludzkie kajdany zobowiązań finansowych. Myślałem, że to była polska rzeczywistość początku lat dziewięćdziesiątych. Obchodziliśmy już dwudziestolecie obaleniu muru berlińskiego. Zatem minęło sporo czasu. Lecz widzę, że mur zamiast się zawalić został przesunięty na wschód od Berlina.

Może po prostu niefortunnie trafiłem do jednego z nielicznych skansenów postkomunistycznego geszefciarstwa? Może takie obyczaje to jednak wyjątek?

Napiszcie jakie macie obserwacje. Napiszczcie czy widzicie rozwój kapitału zaufania w polskim biznesie.

6 myśli nt. „Zaufanie za kilkaset tysięcy.

  1. bp

    Swojaku, myślę, że nieufność to w Polsce bardzo powszechna cecha.
    A właściwie to jest teraz moda na podpisywanie zobowiązań, regulowanie przepisami.
    Raczej w latach 90-tych robiło się wiele na słowo. Pewnie te działania różnie się kończyły. A do tego korzenie słowiańskie podpowiadają by być nieufnym.
    A może Twój projekt jest kosztowny i ryzykowny.
    Szkoda, że nam nie zdradzisz, tak ogólnie, o co chodzi. Pewnie jest ciekawy.

  2. Swojak Autor wpisu

    BP, mam nadzieję w takiej lub innej formule współpracować z tymi ludźmi. Zresztą z materiałów i ze szkoleń ich sieci korzystałem mieszkając w Szwajcarii. Z tego co wiem, to tam trochę inaczej układali sobie współpracę z partnerami. Ale co kraj to obyczaj.
    Bez zdradzania szczegółów tej konkretnej firmy powiem, że moim długookresowym celem jest wprowadzenie znaczącej zmiany w tym jak edukujemy młodzież i dzieci.
    Zmierzam w kierunku postawienia na odkrywanie indywidualnego powołania każdego człowieka. Bardzo ważny jest dla mnie konkekst społeczny, czyli służba innym, budowanie zespołu i dobro wspólne.
    Do tego celu wiedzie wiele ścieżek. Jednym z możliwych szlaków jest program edukacyjny, o którym pisałem powyżej.
    W zasadzie jestem otwarty na rozmowy z każdym kto patrzy w tym co ja kierunku. Wolałbym podjąć działania z zespołem współpracowników, lecz jestem też gotów działać samodzielnie.
    Na razie zawodowo zajmuję się wdrożeniami systemu badania mediów. Daje mi to sporo frajdy i jest okazją do podróży. Wiem, że moim kolejnym etapem zawodowym jest edukacja.
    Mam nadzieję, że to odpowiada na Twoje pytanie. Możesz też do mnie napisać emaila (swojak*at*swojak.info) jeśli chciałabyś prywatnie o tym porozmawiać.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Swojak

  3. AS

    Fascynujący temat. Niestety, niewiele wiem na temat klimatu panującego w polskim biznesie, ale to się wkrótce ma/może zmienić. Z moich prywatnych i bardzo ograniczonych doświadczeń wnioskuję, że Polacy dopiero się uczą jak prowadzić biznes, własny – ale nie tylko, (większość zdaje się być nastawiona na krótkotrwałe ale ogromne zyski, mało kto myśli o długoterminowym rozwoju), jak minimalizować ryzyko bez popadania w paranoję i w ogóle jak postrzegać drugiego człowieka nie jako wroga i potencjalnego złodzieja. Tu niestety, nasza historia i doświadczenia, zarówno narodowe jak i osobiste, jeszcze nad nami dominują, ale to się zmienia. Ja jestem optymistką!

    Zainteresowałeś mnie natomiast tymi działaniami edukacyjnymi dla młodzieży, bo to temat bardzo mi bliski.
    Jeśli nie masz nic przeciwko, to napiszę do Ciebie na adres podany wyżej – mam też kilka pytań n/t wcześniejszego postu o obecnym poziomie szkolnictwa w Polsce z perspektywy re-emigranta z licznym potomstwem 🙂
    Serdecznie pozdrawiam,
    AS

  4. Swojak Autor wpisu

    AS, chętnie wymienię z Tobą emaile w sprawie edukacji.

    Przy okazji podzielę się historyjką związaną z zaufaniem:

    „Ja nie ufam nawet sam sobie” powiedział, wezwany przez kasjerkę, ochroniarz w supermarkecie, gdy emerytka prosiła o zrozumienie, że pomidory w jej reklamówce pochodzą z bazarku. Stałem w kolejce tuż obok. Wiedziałem, że tak dorodnych pomidorów nie sprzedają w tym sklepie. Pokazałem kasjerce mojego mizernego pomidorka i zapewniłem, że nie ma tu nic tak ładnego jak tamte pomidory z bazarku. Wtedy opryskliwie odpuściła klientce, której dużym przewinieniem było niezgłoszenie pomidorów ochronie.
    To taki epilog tekstu o zaufaniu dopisany wczoraj przez życie.

  5. Marek Pluciński

    Temat programu edukacyjnego dla dzieci , a szczególnie młodzieży jest mi bliski od wielu lat. Z moją partnerką przegadaliśmy juz setki godzin budując wizje i omawiając szczegóły. Napisaliśmy wspólnie artrykuły.
    Jeśli nasze wizje (Twoja i moja) byłyby spójne lub komplementarne to masz we mnie druha. Ja opieram się akurat na intuicji i zaufaniu do ludzi. W dodatku nie zawiodłem się dotąd jakoś szczególnie 🙂
    pozdrawiaM

  6. Swojak Autor wpisu

    Marku, podzielmy się wizjami, pewno coś ciekawego z tego wyniknie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.